Są różne pomysły na wolny dzień

Siedzę i próbuje zwalczyć opór w napisaniu tych kilku słów, i co Ciekawe nadal ma za dużo rzeczy i zdarzeń które mogły by tu znaleźć swoje miejsce i rozwinięcie. Myślę o tym dość długo, dobrze mi się myśli, konstrukcje powstają i dywergencja ma sie świetnie krążąc i drążąc bardzo daleko. Na koniec dnia jednak nie trafia tu nic. I choć jest już zdecydowanie lepiej, dzięki temu że wypracowałem sobie (przynajmniej od strony twórczej) środowisko które nie ma już żadnego tarcia - otwieram, wpisuje i publikuje. Zrezygnowałem już nawet z kroku poprawy redaktorskiej, może z szkodą dla czytelności ale aby było co czytać najpierw musi coś powstać. Co zabawne odkrycie platformy która ma 26 lat i tyle też jest dostępna za calkwice darmo ... W ekosystemie za którego powerusera się uważam to trochę dziwna historia ale może zawsze odstraszała mnie cześć frontendowa ale jak się okazuje przy minimalnym skillu do opanowania. Miałem pecha i każdy blog postawiony na bloggerze na którego trafiłem wygladał dokładnie na te 25 lat i to bez żadnej przesady a nie musi tak być. Dalej jest to absolutny core HTML/CSS ale da się z tego coś tam wycisnąć i nie obrażać współczesnej wrażliwości. 

Z ważniejszych rzeczy dzisiaj kolejny dzień wolny. Na szczęście już ostatni. Można myśleć o powrocie do rutyny i spróbuję trochę zredukować przez najbliższe tygodnie mieszcząc się w założonych kaloriach. Jeden z moich najwiekszych projektów zeszłego i tego roku nabiera rozpędu. Upraszczanie mojego życia wchodi w fazę bardziej poważnych, sprzętowych pozycji a nie tylko usuwania kolejnych kont i niepotrzebnych usług w ramach digital declutter - ale tutaj się dzieje tak dużo, że zostawię to na osobną historię. 

Do obozu zimowego na który jadę z synem planuje dokończyć pierwszą fazę treningu siłowego na którą składa się 8 tygodni po 5 dni treningowych każdy. Garmin zupełnie nie radzi sobie z podstawowymi zagadnieniami kontrolowania takiego planu i choć wizualnie i mechanicznie trudno o lepszy sprzęt do licznie powtórzeń to jednak nie o to tutaj idzie. Tutaj po raz pierwszy pojawi się wzmianka o Heavy, aplikacji która ma to wszystko czego musiałem szukać na kilku platformach i urządzeniach. Obecnie sobie na spokojnie przenoszę rutyny treningowe do tego softu, dam mu szansę na dłużej. 

Ale co z tym dniem wolnym. Połamanie 13 letniej tradycji i moja absencja na biegu sylwestrowym to taka kropka nad i w moim planie na bieganie przez na razie nie bieganie. Kalendarz Garmina rok po roku wstecz pokazuje że w trzech króli tyralem long run w śniegu. A dzisiaj po kalsycznym treningu siłowym o 8:00 byłem do dyspozycji rodziny i z chęcią wybrałem się na ponad 2h spacer w lesie żona, synem i psem. Chciało mi się, nie mówiłem że później bo trening, albo że zmęczony jestem po. Spontanicznie ubrałem się i poszliśmy. Nie wiem ile takich chwil przepadło przez ostanie lata które miałem zorientowane na trneign, bo plan, bo start, bo buduajce objętość a półmaraton za dwa miesiące. Straszna pułapka komplikowania sobie życia i ostatecznie obrzydzenia sportu na jakimś tam poziomie. W sporcie rekreacyjnym (specjalnie nie mówię amatorskim bo amatorzy to teraz tacy pro tylko z pracą i przed albo po rozwodzie). 

O mojej fazie na proste życie i tezie że tylko po drastycznych uproszczeniach będę jeszcze w stanie osiągnąć jakieś cele będzie cały ten blog a na pewno rok, więc na dzisiaj wystarczy. 

Aha, dzisiaj pierwszy poważny krok na drodze do rozstania z Apple, powiedzmy że obecnie jesteśmy w separacji. Przeszedłem w pełni z iPhona na Pixela i póki co jestem bardzo ale to bardzo zadowolony i nie rozumiem dlaczego dopiero teraz.
 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Cele na 2026 rok

Trochę decyzji, trochę porządków