Cele na 2026 rok

Dalej przyświeca mi idea upraszczania wszystkiego, co się da. Oczywiście bez tracenia płynności i satysfakcji z działania. To nie ma skończyć się ascezą i wyprzedażą rzeczy, które są mi po prostu potrzebne, które lubię lub sprawiają mi radość. To będzie motyw przewodni dla jednego z najważniejszych prywatnych projektów w 2026 roku. Simple Life – taka nazwa robocza pojawiła mi się w głowie.

Mam kilka bardzo prostych wytycznych dla tego projektu. Redukują one do minimum analysis paralysis i trwającą bez końca pracę nad systemami „produktywności”, które w efekcie nie służą niczemu innemu, jak zaspokajaniu wewnętrznej żądzy tworzenia. To typowe dla ADHD: tworzenie dla samego tworzenia, wyrafinowana forma prokrastynacji. Ma się wrażenie robienia czegoś, co już zaraz pchnie tematy do przodu, a kończy się na kopiowaniu zaległych zadań i niespełnionych marzeń (projektów, zamierzeń, wstaw sobie dowolne).

Simple Life jest też pomostem w kierunku Healthier Life w wymiarze zdrowia psychicznego. Bardziej doprecyzowane zajęcie się źródłami depresjogennymi i konfliktami w życiu dość – niestety – chaotycznym przez nieleczone dorosłe ADHD, w końcu znalazło miejsce w moich priorytetach. Budowanie spokojnej, odgraconej z rzeczy, zobowiązań i toksycznych wymagań przestrzeni to efekt końcowy całego projektu. Wtedy może inne króliczki, które goniłem tyle lat, dadzą się wreszcie dogonić.

Drugi filar, Healthier Life, to chyba bardziej misja niż cel. Imperatyw nadrzędny wobec działań na ten rok. Mieści się w tym zmiana całego paradygmatu wobec treningu. Nie ma już „przygotowań do”, jest „praca nad”. To też można mierzyć i definiować, ale bez stresu i obciążenia logistyką imprez na końcu świata, gdzie na konkretną datę musi zejść się dyspozycja, forma i regeneracja. Nie chcę się już tak obciążać.

To, co chcę wypracować, to siła i sylwetka. Marzyłem o tym, wydawało mi się nawet, że do tego dążę przez cały ten bajzel z treningiem wyczynowym wokół triathlonu. Choć bywał źródłem satysfakcji, triathlon zdeterminował moje życie wokół niezdrowych schematów i narzucił szkodliwe priorytety. Nie boję się powiedzieć, że tego żałuję. Opamiętałem się w porę. Wychodząc z trzynastoletniego ciągu, zostałem z wypaleniem, poważną kontuzją, sylwetką skinny fat i – według wszelkich parametrów – straszliwą słabością, która zaczęła mi przeszkadzać w codzienności. Postaram się to nadrobić w tym roku kosztem VO2max. Myślę, że warto. Istnieje potężna korelacja pomiędzy wyglądem a samopoczuciem i psychiką, zapewne nie tylko u mnie. Osiągnięcie celu sylwetkowego wiąże się ze zdecydowanym działaniem w obszarze odżywiania i regeneracji. Trening nie nadrobi złych wyborów w kuchni – w peaku trenowałem po 20 godzin tygodniowo i nie wyglądałem tak, jak chciałem, bo jadłem po dwie paczki chipsów dziennie.

Ostatni wymiar, w którym działam intensywnie już od roku, to uregulowanie zobowiązań i zaległości finansowych (oprócz hipoteki), które mi ciążą. Powstały jeszcze w okresie pandemicznym. Życie to mozaika – na różnych etapach trafiają się nietrafione inwestycje, położone biznesy czy czynniki losowe, które generują spory minus. Można też dostać minus już na starcie. Moim celem jest redukcja zadłużenia do zera. Również tego „zdrowego”. I to w zasadzie wszystko, co mam w głowie na 2026 rok.

Może kogoś dziwić brak typowych postanowień o quality time z rodziną, wierze czy rozwoju osobistym. Mam świadomość, że to kwestie kluczowe, ale dotarła do mnie zasadnicza rzecz: życie i zdrowie są tak synergiczne, że można brnąć przez wątki rozwoju osobistego, zupełnie nie widząc, że uderzamy w szklany sufit. Ograniczenia są generowane gdzie indziej. Stawiam tezę, którą będę weryfikował: cele, które sobie wybrałem, pozwolą usunąć te blokady. Sufit zostanie, ale ja obniżę podłogę.

Będę przez to lepszym ojcem, mężem i menedżerem. Będąc człowiekiem wolnym finansowo, silnym, bez chaosu w rzeczach i głowie, stanę się skuteczniejszy. Tego nie da się nauczyć na kursie czy studiach MBA. To nie są kompetencje miękkie ani twarde – to jest baza. Warunki źródłowe. Życie z mniejszą ilością ograniczeń. Wiem już, że niewiele da się zrobić z ograniczeniami u innych, ale bardzo dużo można zrobić u siebie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Są różne pomysły na wolny dzień

Trochę decyzji, trochę porządków