Dlaczego przestaję biegać, żeby w końcu zacząć biegać? (cssoo?)
Mam tezę. Zastanawiałem się nad nią długo, analizując dane z ostatnich miesięcy, i wychodzi mi, że jest słuszna. Brutalna, ale słuszna. Do tej pory mój „trening hybrydowy” (przez ostatnie kilka miesięcy jak nie lat) wyglądał tak: budowanie objętości biegowej do około 40-45 km tygodniowo (3 treningi) przeplatane siłownią (2-3 jednostki). Efekt? Wypalenie. Przemęczenie. Waga ani drgnęła, a kompozycja ciała utknęła w martwym punkcie: 24% tkanki tłuszczowej (fat'u). Nie dość, że obecny wygląd nie daje mi satysfakcji, to fizycznie czuję się z nim źle. Nawet biegając szybciej, czuję się ciężko i ... jak "nie" sportowiec. Kompozycja ciała i nadmiar tkanki tłuszczowej to nie tylko kwestia estetyki. To balast metaboliczny, który implikuje poważniejsze problemy i zakłóca regenerację. Fizjologia porażki Tkanka tłuszczowa przy tym poziomie to nie pasywny magazyn energii, który fajnie mieć na długodystansowych wyzwaniach w górach. To aktywny organ endokrynny, generujący w moim przypa...