Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2025

Dlaczego przestaję biegać, żeby w końcu zacząć biegać? (cssoo?)

Mam tezę. Zastanawiałem się nad nią długo, analizując dane z ostatnich miesięcy, i wychodzi mi, że jest słuszna. Brutalna, ale słuszna. Do tej pory mój „trening hybrydowy” (przez ostatnie kilka miesięcy jak nie lat) wyglądał tak: budowanie objętości biegowej do około 40-45 km tygodniowo (3 treningi) przeplatane siłownią (2-3 jednostki). Efekt? Wypalenie. Przemęczenie. Waga ani drgnęła, a kompozycja ciała utknęła w martwym punkcie: 24% tkanki tłuszczowej (fat'u). Nie dość, że obecny wygląd nie daje mi satysfakcji, to fizycznie czuję się z nim źle. Nawet biegając szybciej, czuję się ciężko i ... jak "nie" sportowiec. Kompozycja ciała i nadmiar tkanki tłuszczowej to nie tylko kwestia estetyki. To balast metaboliczny, który implikuje poważniejsze problemy i zakłóca regenerację. Fizjologia porażki  Tkanka tłuszczowa przy tym poziomie to nie pasywny magazyn energii, który fajnie mieć na długodystansowych wyzwaniach w górach. To aktywny organ endokrynny, generujący w moim przypa...

Film który robi wrrumm wrrrrumm

„F1” jest jednym z niewielu filmów, które w tym roku (2025) sprawiły mi dużą przyjemność – zarówno wizualną, jak i muzyczną. Historia jest prosta jak budowa cepa. W dodatku powielana od czasów „Days of Thunder” bez litości, nawet przez tę samą ekipę. Mamy tu świetne zdjęcia, muzykę i napięcie budowane w konsekwentny sposób. Nawet dla kogoś, kto zupełnie nie interesuje się tym sportem, jest naprawdę nieźle. Mamy nienachalny romans dojrzałych ludzi, którzy mają za sobą nieudane związki i połamane życia – a wszystko dlatego, że wybrali podążanie na przekór wszystkiemu za swoimi marzeniami i ideałami. To dowód na to, że jeśli tylko na czymś bardzo ci zależy, nie idziesz na ustępstwa i przeżyjesz zmaterializowane ryzyka (w tym wypadku serię gigantycznych i niebezpiecznych wypadków), to osiągasz mistrzostwo i spełnienie. Mamy niepokorną, bezczelną, wszystko wiedzącą młodość kontra doświadczenie, wiedza i opanowanie. Zderzenie tych dwóch światów przy prędkościach w okolicy 300 km/h robi wraże...

Końce i początki. Mogą być roku.

Koniec i początek roku — bez względu na to, gdzie i komu zaczyna się on kalendarzowo — to zawsze czas jednego, pełnego obrotu naszej kulki z błota wokół największego reaktora atomowego w okolicy. Okres budowania planów, oceny, podsumowań. Próba mniej lub bardziej wymiernej refleksji, która ma przełożyć się na zmianę w kolejnych miesiącach. Większość osób chce, aby była to zmiana na lepsze. Lepsze zdrowie, samopoczucie, siła, sytuacja finansowa, większy luz w pracy czy poczucie bezpieczeństwa. Cokolwiek by tu nie podstawić, sprowadza się to do pracy nad sobą, nad swoimi deficytami i brakami. Bo to one w większości sytuacji stoją na przeszkodzie do „osiągania”. Bez znaczenia, co chcemy osiągnąć i kiedy — doświadczenie pokazało mi, że buduje mnie moja reakcja, moje działania i mój odbiór zdarzeń, na które nie mam żadnego wpływu (biologia, natura, losowość). Upór, rezyliencja, konsekwencja i determinacja to składowe skuteczności. Żaden precyzyjny, wykuty w każdym detalu plan nie zrealizuj...

Ruch to życie ...

Rozwój chowa się w tym bardzo małym obszarze zaraz przed załamaniem. Największe skoki w swoim życiu zaliczyłem po dość traumatycznych wydarzeniach. Część z nich sam sprokurowałem niedojrzałością i nieodpowiedzialnym zachowaniem. Część była zupełnie losowa i może zdarzyć się każdemu, ale nie każdy wyjdzie z takiej próby zwycięsko. Część była konsekwencją mojej pierwotnej i, niestety, wtórnej naiwności. Można powiedzieć, że trzeba być głupim, aby popełniać te same błędy. Nie zgadzam się z tym do końca. Wystarczy, że nie jesteś ich świadomy i samą głupotą tego nie wytłumaczysz. Analiza zachowań własnych i innych jest tutaj pomocna, ale zawsze można odbić się o dalszy poziom niezrozumienia. Bo świat jest złożony i cały czas się… rusza. Ta dynamika to nie tylko ruch obrotowy. To ruchy każdej żywej istoty wokół ciebie – od człowieka po bakterię, która ma na ciebie wpływ. I jak bardzo byś się nie starał, jak bardzo nie naginał systemu zasad i składał hołdów dyscyplinie – nie zatrzymasz tego r...

Oś Hpa, kortyzol i inne takie

Oś HPA (podwzgórze–przysadka–nadnercza). W teorii: precyzyjny mechanizm homeostazy. W praktyce: pętla, która u mnie się nie domyka. Kiedy piszę o zalewaniu kortyzolem, nie używam figury retorycznej. To czysta biologia stresu, która u osób neuroatypowych często działa wadliwie przez dysfunkcję sprzężenia zwrotnego. Normalnie proces jest liniowy. Podwzgórze uwalnia CRH, przysadka odpowiada ACTH, a nadnercza wyrzucają kortyzol. Ten ostatni powinien zadziałać hamująco na wyższe piętra osi – system dostaje info, że zasoby są zmobilizowane, więc produkcja staje. U mnie ten hamulec nie łapie. Receptory glikokortykoidowe w hipokampie, które mają wygaszać reakcję stresową, przy chronicznym lęku i ADHD działają ze zmniejszoną czułością. Efekt to permanentny stan wysokiego czuwania. To jest drenaż metaboliczny. Chronicznie podniesiony poziom kortyzolu to nie tylko kwestia „stresu”. To realne uderzenie w glikogenezę, rozpad białek mięśniowych i gospodarkę dopaminową, która i tak jest już rozregul...