Inkubator progesu
To jest do zrobienia. I to wcale nie w jakiejś nieokreślonej przyszłości. Dwa lata to nie jest dużo, a jednocześnie to wystarczający czas, żeby domknąć projekt, który siedzi w głowie. To jest możliwe, wykonalne i, szczerze mówiąc, nie mam obiektywnie nieskończonej liczby przeszkód, żeby się przebić do konkretnych wyników. Wymaga to silnej woli, masy pracy, wyrzeczeń i — co najtrudniejsze — przełamania schematów . Szczególnie tych związanych ze stresem i zmęczeniem. Czy marnuję czas? Zakładam, że nie. Cały czas trwa pewnego rodzaju formacja, szukanie silnej motywacji i tego mitycznego "dlaczego?". Wszystko wskazuje na to, że dotychczasowe powody były po prostu... za słabe. Lekcje z wyjazdu Czego się nauczyłem? Spokój, pogodność, muzyka, skupienie, koncentracja, płynność, uśmiech, radość. To tutaj inkubuje się przestrzeń na prawdziwy progres. Tymczasem rzeczywistość skrzeczy: jem za dużo, stymuluję się za dużo. Choć wiem, że w większości to ADHD i mechanizmy poza moją be...