Posty

Cele na 2026 rok

Dalej przyświeca mi idea upraszczania wszystkiego, co się da. Oczywiście bez tracenia płynności i satysfakcji z działania. To nie ma skończyć się ascezą i wyprzedażą rzeczy, które są mi po prostu potrzebne, które lubię lub sprawiają mi radość. To będzie motyw przewodni dla jednego z najważniejszych prywatnych projektów w 2026 roku. Simple Life – taka nazwa robocza pojawiła mi się w głowie. Mam kilka bardzo prostych wytycznych dla tego projektu. Redukują one do minimum analysis paralysis i trwającą bez końca pracę nad systemami „produktywności”, które w efekcie nie służą niczemu innemu, jak zaspokajaniu wewnętrznej żądzy tworzenia. To typowe dla ADHD: tworzenie dla samego tworzenia, wyrafinowana forma prokrastynacji. Ma się wrażenie robienia czegoś, co już zaraz pchnie tematy do przodu, a kończy się na kopiowaniu zaległych zadań i niespełnionych marzeń (projektów, zamierzeń, wstaw sobie dowolne). Simple Life jest też pomostem w kierunku Healthier Life w wymiarze zdrowia psychicznego. Ba...

Są różne pomysły na wolny dzień

Siedzę i próbuje zwalczyć opór w napisaniu tych kilku słów, i co Ciekawe nadal ma za dużo rzeczy i zdarzeń które mogły by tu znaleźć swoje miejsce i rozwinięcie. Myślę o tym dość długo, dobrze mi się myśli, konstrukcje powstają i dywergencja ma sie świetnie krążąc i drążąc bardzo daleko. Na koniec dnia jednak nie trafia tu nic. I choć jest już zdecydowanie lepiej, dzięki temu że wypracowałem sobie (przynajmniej od strony twórczej) środowisko które nie ma już żadnego tarcia - otwieram, wpisuje i publikuje. Zrezygnowałem już nawet z kroku poprawy redaktorskiej, może z szkodą dla czytelności ale aby było co czytać najpierw musi coś powstać. Co zabawne odkrycie platformy która ma 26 lat i tyle też jest dostępna za calkwice darmo ... W ekosystemie za którego powerusera się uważam to trochę dziwna historia ale może zawsze odstraszała mnie cześć frontendowa ale jak się okazuje przy minimalnym skillu do opanowania. Miałem pecha i każdy blog postawiony na bloggerze na którego trafiłem wygladał ...

Trochę decyzji, trochę porządków

Wracam do totalnego uproszczenia. Przeszedłem na platformę blogger.com – rocznik 1999, rok produkcji. Prościej się już chyba nie da. Po drodze zaliczyłem poważny mariaż z Astro, GitHubem, Cloud Pages, bawiłem się w antigravity i wieczne dostosowywanie szablonów pod swoje potrzeby. Problem w tym, że bardziej skupiałem się na budowie technicznej, niż na samej treści. Nie jestem deweloperem, nie muszę tu nikomu sprzedawać swojego skilla. Chciałem po prostu pisać o swoim życiu i pomysłach na nie, a nie o kolejnych „giga wyzwaniach” technologicznych. Poniżej notatki, które leżały w szufladzie od października 2025, a które wciąż definiują to, co tu się będzie działo. Po pierwsze i chyba najważniejsze: będę tu pisał w ojczystym, polskim języku. Pomysł z blogiem po angielsku miał wspierać moją naukę, dorzucić warstwę anonimowości i odciąć się od lokalnego piekiełka – klient anglojęzyczny jest zazwyczaj mniej awanturujący się, a u nas bywa różnie, zwłaszcza że planuję niebawem uruchomić komenta...

Dlaczego przestaję biegać, żeby w końcu zacząć biegać? (cssoo?)

Mam tezę. Zastanawiałem się nad nią długo, analizując dane z ostatnich miesięcy, i wychodzi mi, że jest słuszna. Brutalna, ale słuszna. Do tej pory mój „trening hybrydowy” (przez ostatnie kilka miesięcy jak nie lat) wyglądał tak: budowanie objętości biegowej do około 40-45 km tygodniowo (3 treningi) przeplatane siłownią (2-3 jednostki). Efekt? Wypalenie. Przemęczenie. Waga ani drgnęła, a kompozycja ciała utknęła w martwym punkcie: 24% tkanki tłuszczowej (fat'u). Nie dość, że obecny wygląd nie daje mi satysfakcji, to fizycznie czuję się z nim źle. Nawet biegając szybciej, czuję się ciężko i ... jak "nie" sportowiec. Kompozycja ciała i nadmiar tkanki tłuszczowej to nie tylko kwestia estetyki. To balast metaboliczny, który implikuje poważniejsze problemy i zakłóca regenerację. Fizjologia porażki  Tkanka tłuszczowa przy tym poziomie to nie pasywny magazyn energii, który fajnie mieć na długodystansowych wyzwaniach w górach. To aktywny organ endokrynny, generujący w moim przypa...

Ruch to życie ...

Rozwój chowa się w tym bardzo małym obszarze zaraz przed załamaniem. Największe skoki w swoim życiu zaliczyłem po dość traumatycznych wydarzeniach. Część z nich sam sprokurowałem niedojrzałością i nieodpowiedzialnym zachowaniem. Część była zupełnie losowa i może zdarzyć się każdemu, ale nie każdy wyjdzie z takiej próby zwycięsko. Część była konsekwencją mojej pierwotnej i, niestety, wtórnej naiwności. Można powiedzieć, że trzeba być głupim, aby popełniać te same błędy. Nie zgadzam się z tym do końca. Wystarczy, że nie jesteś ich świadomy i samą głupotą tego nie wytłumaczysz. Analiza zachowań własnych i innych jest tutaj pomocna, ale zawsze można odbić się o dalszy poziom niezrozumienia. Bo świat jest złożony i cały czas się… rusza. Ta dynamika to nie tylko ruch obrotowy. To ruchy każdej żywej istoty wokół ciebie – od człowieka po bakterię, która ma na ciebie wpływ. I jak bardzo byś się nie starał, jak bardzo nie naginał systemu zasad i składał hołdów dyscyplinie – nie zatrzymasz tego r...